Jędrzej Giertych: dyskusja po wydaniu Feliksa Konecznego "Cywilizacja żydowska"
Jędrzej Giertych 27 września 1975
ODBITKA Z "MYŚLI POLSKIEJ" ODPOWIEDZ "DZIENNIKOWI POLSKIEMU"
Do Redaktora: "Myśli Polskiej" w Londynie.
Szanowny Panie Redaktorze!
Nie mam zwyczaju pisywać do londyńskiego "Dziennika Polskiego i Dziennika Ż." i dlatego zwracam się do Pana, z prośbą o łaskawe umieszczenie na swoich poczytnych łamach repliki na atak tegoż "Dziennika" przeciwko wydanej moim staraniem i z moją przedmową, pośmiertnej pracy Feliksa Konecznego "Cywilizacja żydowska", która ukazała się razem z podobną jego pracą "Cywilizacja bizantyńska", a stanowi dalszy ciąg i częściowe rozwinięcie jego przedwojennego dzieła "O wielkości cywilizacji" (znanego także w angielskim przekładzie jako "On the Plurality of Civilisa-tions").
"Dziennik Polski", piórem Józefa Lichtena, w artykule pt. " 'Judeopolonia' czyli 'o zażydzonym hitleryzmie' ", wystąpił w dniu dzisiejszym (27 września) z oskarżeniem, że dzieło Konecznego jest przejawem antysemityzmu i że to "wstyd", że zostało wydane.
Nie zamierzam bronić ani Konecznego, ani jego tez i argumentacji. Znakomity uczony najlepiej się broni sam, treścią swej rzeczowej, gruntownie udokumentowanej, bezstronnej i sprawiedliwej książki. Wartość ataków "Dziennika" na nią i poziom tych ataków najlepiej oceni ten, kto ją sam przeczyta i poszczególne twierdzenia autora z ich przedstawieniem przez "Dziennik" porówna.
Natomiast pragnę wystąpić w obronie własnej; mianowicie w obronie tego, co napisałem w swej przedmowie:
1) "Dziennik" atakuje mnie za to, że stwierdziłem, iż Koneczny nieomówił w swej książce sprawy zagłady żydów polskich w latach końcowych drugiej wojny światowej, i że wyjaśniam, dlaczego się to stało. "Kpi czy o drogę pyta" - pisze publicysta "Dziennika"' pod moim adresem. Uważa on, że Koneczny powinien był tę sprawę w swej książce omówić i wykpiwa moje tłumaczenie.
Stwierdzam, że książka Konecznego nie jest historią narodu żydowskiego, ale dziełem o cywilizacji żydowskiej. Sam fakt wymordowania żydów przez Hitlera do tematu tej książki nie należy. Należałyby do niej takie sprawy, jak ustosunkowanie się Żydów do dokonywanej na nich rzezi, ich opór lub bierność, ich sposób ratowania się przed nią, lub poddawania się jej. Do tego Koneczny nie mógł mieć materiałów. Ukończył on swoją książkę w roku 1943 (miał wtedy 81 lat), gdy rzeź Żydów, zaczęta na wielką skalę w roku 1942, była dopiero w toku. Porobił do tej książki kilka dopisków w roku 1945 (miał wtedy lat 83). Umarł w roku 1949, mając lat 87. Nie można go za to winić, że tego tematu nie poruszył. I nie sądzę, bym popełnił coś niewłaściwego, stwierdzając to.
2) "Dziennik" atakuje mnie za to,że wśród spraw, których Konecznyw swej książce nie omówił (bo nie mógł), wymieniłem takie, "które nie wydarzyły się nigdy", a mianowicie wspomniałem "o zamiarze skoncentrowania Żydów środkowoeuropejskich w Lubelszczyźnie i 'powołaniatam do życia żydowskiego państewka'. (...). Nie pisał o tej sprawie, gdyż nigdy nie istniała". To już nie jest sprawa Konecznego, ale moja. I dlatego pozwolę sobie zająć się nią nieco obszerniej.
Duży to temat, wymagający książki, a nie artykułu. Ograniczę, się, tytułem repliki, tylko do dwóch punktów:
Pierwszym punktem niech będzie powołanie się na mapy Europy w książkach angielskich, pisanych przez Anglików lub Żydów, a wydanych po części jeszcze w czasie trwania wojny, a po części już po jej zakończeniu, na których oznaczone są granice tego przyszłego żydowskiego państewka w Lubelszczyźnie. Książek tych zacytują trzy: Bernard Newman "The New Europę", Londyn 1942 (Robert Hale Ltd.) r mapa na str. 82, Lubelszczyzna oznaczona jako "Jewish Reserve". Gerald Reitlinger "The Finał Solution", Londyn 1953, (Vallen-tine, Mitchell), mapa na str. 41, Lubelszczyzna oznaczona jako "Lublin-land Jewish Reserve". Martin Gilbert "The European Powers 1900-1945", Londyn 1965 (Weidenfeld and Ni-colson), mapa na str. 256, Lubelszczyzna oznaczona jako "Lublinlafld - Proposed Jewish Autonomous Area".
Jako punkt drugi pozwolę sobie przytoczyć garść cytat z książki wybitnego żydowskiego polityka, Włodzimierza Żabotyńskiego. wydanej w roku 1940 w Londynie. (V. Jabotinsky "The Jewish War Front" Geor-ge Allen & Unwin Ltd.). Powtarzam: tylko garść. Radbym zacytować z tej książki dużo więcej, ale nie starczy na to miejsca. Dla uniknięcia oskarżenia, że nie tłumaczę ściśle, podam te cytaty w oryginale angielskim. Niektóre punkty podkreślę (wszystkie podkreślenia są moje).
Zwracam uwagę, że książka pisana jest bardzo dyplomatycznie. Wiele rzeczy podanych jest w niej tylko między wierszami. Niektóre myśli wypowiedziane są nie na odpowiedzialność autora; autor się formalnie od nich odżegnuje, choć czuje się wyraźnie, że to tylko dla formy. Ale książka jest jednak dostatecznie w swej treści wyraźna, by można było zrozumieć, o co w niej chodzi.
Zacznę od rzeczy najważniejsze]. Żabotyński pisze:
"It is apparently the intention of the Nazi government to carve out a dis-trict around the city of Lublin (...) and to use it for the compulsory settlement of Jews. There is some me-thod in this choice: the Lublin provin-ce had the highest percentage cf Jews among all provinces of Poland - 42.9% in the towns, 6% in villages, 13% in all. A beginning has already been madę in respect of the transporta-tion of Jews to this district. (...) It is not yet known whether the reser-vatian is intended for all the Jews under the Control of Germany or only for certain sections or categories. (...) It is (...) quite possible that the Lublin reservation scheme may be aban-doned, or that it may develop into something big, or may stop in the middle of this development, What the maximum of this develop-ment (if attainable) would be may be gauged from the following computa-tion recently madę by the MANCHESTER GUARDIAN. 'The Nazis', that newspaper says, 'have not indeed re-vealed how big the reserve is going to be. If one generously assumes that it covers the whole of the Lublin voj-vodsthip it will have an area of 13,000 (?) sąuare miles. Its present po-pulation is 2,464,600, of whom 259,500 are Jews. The Jews. will stay, but the other inhabitants will have to leave for the Remainder State, for Germany, or for Russia. (...) In their place it is plan-ned to send (...) Jews. (...) In all, this province (...) would have to support over 3,000,000 people'.
One thing is clear: in making any forecasts of the future of Poland's.
Jewish problem, the contłngency must be very seriously taken into account that there may be found to exist, at the moment of restoration, an area of some importance to which hundreds of thousands of Jews h a -ve been transported from other parts of P o 1 a n d . (...) What to do with these Jews ? Logically, the re-incorpo-ration of the Lublin district into a democratic Poland where all enjoy equal rights can only mean that those hundreds of thousands ,of Jews would be free to disperse from the congested area and return to their former towns. (|..) The correct application oi this logical course would, however. threaten at once to upset the balance of economic interests." (Str. 80-83).
Żabotyński uważa, że Żydzi powinni wyjść z tej wojny jako zwycięzcy i uzyskać zaspokojenie swoich naro-dowych celów:
"In this war the Jewish people should count as one of the Allied na-tions". (Str. 14). "This is the Jews1 war as much as Britain's, France's and Poland's". (Str. 239). "The Jewish war demands are: (...) The Jewish State as a war aim of the Allies". (Str. 237). "Our claim is for the fuli status of an Allied nation". (Str. 226).
Gdzie to państwo ma być?
"The war is against Germany. Whe-rever the area for a Jewish State may be reserved. in Palestine or elsewhere, it certainly will not be on any soilnow held by Germany." (Str. 124). "The essential and vital interest lof the Jewish mas-ses in the Zone of Distress (tj. w Polsce - przyp. J. G.)(...) demand the recognition of two principles: (...) The second principle is this: The terri-torial cancentration cf Jewish emi-grants, and above all, no encourage-ment of their further "dispersion as minorities among other peoples. (...) Any sane observer(...) will realize that the only sound policy is to look for some way of allowing these emi-grants to create a homeland of their own. Theoretically speaking, there might be one homeland for all, or several homelands. (...) A homeland for the Jews means a land where they would dwell only among Jews, or would at least consti-tute a majority. (...) Perhaps this does not necessarily imply fuli poli-tical independence; but it certainly implies a very considerable degree of internal sovereignty; above all, it implies the reservation for this pur-pose of a sufficiently extensive area (or, in theory, several e x t e n-sive areas)". (Str. 126-127).
Jak miałoby być dokonane utworzenie takiego żydowskiego państwa, czy też żydowskich państw?
"A solid evacuation policy should reckon with an eventual 'ceiling' of some five million Jewish migrants within the ten to fifteen years follow-ing the war: and that the first million, taken from all the countries of the Zone, will have to be evacuated at once, at what the Germans would cali 'light-ning' speed, by the same methods and at the same tempo which a modern army would apply to the transport of fifty dhrisions to a remote theatre of war"... (117-118).
"Max Nordau's pro-jects were concerned with Palestine|only; so, in their true intentions, are the suggestions of the present writer; but for the sake of formal convenience, the following outline may be expressed in terms ap p 1 i c a b 1 e to any 'suitable area', provided the area is to become the Jewish State and to absorb the great exodus. Adapted to present conditions, the Max Nordau Plan can be summarized as follows: 1. The whole exodus to take about ten years. 2. The first million settlers to be transferred within the first year or less. 3. All planning to be done during the war, so that work can start on the morrow of the peace conferen-ce". (Str. 188-189). "The actual trans-portation of the First Million to the Country of Settlement shall begin within the shortest possible interval after the close of hostilities". (Str. 190).
Że ten żydowski program utworzenia "kraju" czy też "krajów osiedlenia", ogłoszony w roku 1940, gdy Polska leżała powalona i bezsilna, nie dotyczył tylko Palestyny, dowodzą także i wzmianki następujące:
"A peace treaty cannot be effecti-ve (...) unless it excises the malig-nant ulcers which would prevent any real recovery. One such ulcer is the Jewish tragedy of East-Central Europę. It is impossible to imagine even a beginning of universal restoration unlees that is removed. This operation is a war aim in the fullest sense of the term". (Str. 28). "The ghetto of East-Central Europę was doomed from the old. No government, no regime, no angel or devil could have transformed it into anything even remotely appro-aching a normal homeland. It is now utterly impossible to restore it as such". (Str. 57) - "Mass evacuation is the only remedy for the cancer of Jewish distress". (Str. 115). "It is useless to urge the Polish Government in exile to declare that a resitored Po-land can really enact, not on paper but in facts of social life, a regime of equal opportunity for a Polish Jewry 'restored' in its former millions. (...) There will be no eąual rights, and no healthy social life generally, in the whole of East-Central Europę so long as these Jewish masses are not given a fuli and honourable opportunity to abandon all these positions which they have irre-trievably lost; and if that means the overwhelming majority of their former positions, the fact cannot be helped". (Str. 86-87).
Może jeszcze jedna interesująca cytata. Odbyła się "the second 'refu-gee' conference - at Washington in October 1939. Herę again Mr. Roo-sevelt was the initiator". (Str. 130-133). Jak wynika z tekstu, była to konferencja międzynarodowa, a jej głównym przedmiotem zainteresowania był los Żydów. Proszę zważyć, że było to w październiku, gdy nie było już rządu polskiego w Warszawie, ani nawet w Zaleszczykach, a polski rząd emigracyjny, utworzony 30 września, jeszcze się na dobre nie skrystalizował. Był to więc moment szczególnie sprzyjający temu, by rozmawiać o sprawach obcho-dzących Polskę - bez Polski. Warto także pamiętać, że Ameryka była wtedy neutralna, a więc Roosevelt mógł swobodnie rozmawiać z obu stronami wojującymi. Warto wreszcie pamiętać, że Lloyd George i inni występowali wtedy z projektami zawarcia pokoju "kompromisowego" - kosztem Polski.
Jędrzej Giertych: dyskusja po wydaniu Feliksa Konecznego "Cywilizacja żydowska" (cz.2.)
O czymże na tej konferencji rozmawiano?
"'Some European delegates' (...) assured the gathering that (...) no refugee problem to speak of would be left in Europę after the Allied victory. Another report states, moreover, that it was decided to open a systematic enąuiry into the absorbent possibilities ofa number of countries, but that Palestine (at the demand of 'some European delegates') was excluded from the scope enąuiry". (Str. 131).
Do powyższego się ograniczę. Otóż w całej sprawie planu utworzenia państwa żydowskiego, w Lubelszczyź-nie wiele rzeczy może być przedmiotem dyskusji. Czy plan ten był popierany przez Hitlerai A jeśli tak, to dlaczego porzucił on ten plan około 1941 roku i przystąpił w roku nah . stępnym do rzezi żydów? Czy też był to tylko plan niektórych hitlerowców, bez aprobaty Hitlera? A może I tylko niektórych "dobrych Niemców", i wrogów Hitlera, ale usadowionych w aparacie państwowym Trzeciej Rzeszy? Które czynniki alianckie i neutralne popierały ten plan? Czy stały za tym planem liczne koła żydowskie, czy też tylko niektóre, z obozem żabotyńskiego na czele'! Czy utworzenie ghett, takich jak warszawskie, w którym zorganizowane zostały zawiązki żydowskiego bytu państwowego, z administracją, sądownictwem i policją, były etapem przy* gotowawczym do urzeczywistnienia tego planu, a Żydzi, uczestniczący w rządzeniu ghettami, wśród których tylu było stronników żabotyńskiego, świadomie z tym planem współpracowali, szykując na po wojnie ma' sowę przeniesienie ludności tych ghett do nowego, żydowskiego pań-swa w taki sposób, jak się przewozi "pięćdziesiąt dywizji", oraz przyjmując, że ludność ta musi "porzucić wszystkie te pozycje", jakie posiadała przed wojną? Można o tych wszystkich kwestiach dyskutować.
Ale negować sam fakt, że plan utworzenia żydowskiego państwa w Lubelszczyinie istniał, może tylko pozbawiona skrupułów demagogia. "Dziennik Polski i Dziennik ż." powiada, że ta sprawa "nigdy nie istniała". Świadczy to nie tyle o poziomie poinformowania tego pisma, co o jego metodach propagandowych. Nikt kto. ma jakie takie pojęcie o dziejach sprawy żydowskiej w okresie ostatniej wojny, nie może o sprawie "Lublinlandu" nie wiedzieć. I nie sposób uwierzyć, by nie wiedział nic o tym i londyński "Dziennik". Jeśli teraz w żywe oczy przeczy, by taki plan istniał, oznacza to, że nie chce on dopuścić, by wiedza o. tym planie rozpowszechniła się na polskiej emigracji.
Ta metoda zaprzeczania faktom pozwala także zrozumieć metodę "Dziennika" w potraktowaniu książki Konecznego. Jest oczywiste, że pismo to chce książkę Konecznego po prostu zakrzyczeć zaprzeczeniami. Zaprzeczeniami tyle samo mającymi wspólnego z prawdą, co twierdzenie, że sprawa "Lublinlandu" "nigdy nie istniała".
Nie zamierzam na temat książki Konecznego podejmować szczegółowej dyskusji. Ale przytoczę z wywodów "Dziennika" tytułem ilustracji kilka punktów szczególnie charakterystycznych, świadczących o. jego metodzie propagandowej :
1) "Dziennik" twierdzi, że Kone-czny "nie słyszał" o Majmonidesie. W istocie, Koneczny poświęcił Majmonidesowi i jego poglądom bardzo wiele miejsca, a w Indeksie na końcu jego książki słowo "Majmonides" figuruje 13 razy.
"Dziennik" pisze, że "wiedzę swą o Talmudzie i prawie mojżeszowym Koneczny brał przeważnie z książek, których celem było szerzenie nienawiści i stąd na swój sposób, często fałszywie interpretujących zasady judaizmu". Wystarczypobieżnie przejrzeć książkę Konecznego, by się przekonać, że opierał onswe badania przede wszystkim naźródłach żydowskich."Dziennik" pisze: "Ostatnim procesem monstre o mord rytualnybyła sprawa Bejlisa w Kijowie na początku bieżącego stulecia, inspirowana przez carską policję, aby usprawiedliwić antyżydowskie pogromy. Jednak nawet carski sąd uwolniłBejlisa od kary". "Dziennik" przemilcza, że sąd orzekł, iż fakt mordu rytualnego został udo.wodniony, alenie zostało udowodnione, że sprawcąbył Bejlis i wobec tego zostaje on uniewinniony. Uwaga przy okazji: nienależy źle się wyrażać o carskich sądach. Jeśli pominiemy sądy doraźne, działające w systemie stanu wojennego (jak przez długie dziesięcioleciaw Królestwie Polskim), były to sądy bardzo niezależne, sprawiedliwe i sumienne. Obyż takie były sądy wewszystkich krajach w dzisiejszymświecie! Tak samo jest czystą demagogią twierdzenie, że sprawa Bejlisabyła "inspirowana przez carską policję, aby usprawiedliwić antyżydowskie pogromy". Sprawa ta była "inspirowana" przez fakt, że znaleziono zwłoki 13-letniego chłopca nazwiskiem Juszczyński, noszącego szeregran, świadczących, że zabójcy wyto czyli z niego krew w okolicznościachwskazujących na mord rytualny. Należy także przypomnieć, że proces Bejlisa miał miejsce w roku 1913 i że po tej dacie żadnych pogromów antyżydowskich w carskiej Rosji nie było.Koneczny zajął w sprawie mordu rytualnego stanowisko bardzo ostrożne, sumienne i bezstronne. godne znakomitego uczonego, badającego trudny do wyświetlenia fakt historyczny. Doszedł on do wniosku, że mord rytualny jest nie do pogodzenia z doktrynami głównych nurtów religijnych żydowskich (talmudyzmu, cha-sydyzmu itd.) i wobec tego trzeba przyjąć, że udowodnione wypadki mordów rytualnych muszą być dziełem jakiejś fanatycznej, skrajnej sekty, istniejącej na peryferii ży-dostwa. Jest w interesie samego narodu żydowskiego przeprowadzenie w tej sprawie gruntownych i beznamiętnych badań, celem jej wyświetlenia.
A) "Dziennik" pisze: "Mowa tu niewątpliwie o zarzucie bogobójstwa, który w równe dwadzieścia lat później miał zostać odrzucony przez Drugi Watykański Sobór Powszechny jako sprzeczny z nauką Kościoła". Ko-neczny nie występuje w swojej książce z zarzutem bogobójstwa, ale trzeba stwierdzić, że "Dziennik" nieściśle cytuje uchwałę Soboru. Brzmi ona dosłownie (deklaracja "Nostra Aeta-te", punkt 5) jak następuje: ,,To prawda, że władze żydowskie, oraz ci, którzy poszli za ich przewodnictwem wzywali śmierci na Chrystusa (patrz Jan 19, 6); jednak to co się dokonało w czasie Jego męki nie może być uznawane za winą bez wyjątku wszystkich Żydów, wówczas żyjących, ani Żydów dzisiejszych". To nie to samo.
Nie będę przykładów mnożył. Na zakończenie tylko jedno. "Dziennik" pyta: "Dlaczego (ta książka) została teraz wydana. W jakim celu i komu na tym zależało? (...) Czy naród polski nie ma w tej chwili większych zmartwień?" Książka została wydana, ponieważ wielkie zagadnienia historyczne się nie przedawniają. Historię trzeba znać i trzeba studiować i badać. Żydzi odgrywali w Polsce wielką rolę przez tyle wieków, że zaniechanie studiowania tego, co w życie pol skie dodatniego lub ujemnego wnieśli, byłoby zubożeniem naszej wiedzy o naszej własnej przeszłości. A przy tym: rola Żydów w Polsce potężniesię zmniejszyła, ale Żydzi odgrywają nadal olbrzymią rolę w świecie. Studiowanie wpływu żydowskiego w rozwoju duchowym, moralnym, prawnym, kulturalnym, politycznym, gospodarczym świata dzisiejszego, a zarazem śledzenie przebiegu ogromnego, duchowego zmagania, jakie się toczy w dzisiejszym świecie między tym, co Koneczny nazywa cywilizacją łacińską, a tym co nazywa cywilizacją żydowską (obecną swoim wpływem także i w takich zjawiskachjak hitleryzm, co zauważył nie tylko Koneczny - ku oburzeniu "Dziennika" - ale także i w trzy lata poukończeniu przez Konecznego jego książki angielski filozof Bertrand Russell) - jest obowiązkiem każde go, kto chce życie dzisiejszego świata rozumieć. Książka Konecznego może mu tu być wielką pomocą.Zagadnienie żydowskie, zagadnienie roli Żydów w życiu zbiorowym dzisiejszego świata, to jest temat, który zasługuje na to, by studiowały go najwybitniejsze umysły. Należy zaprotestować przeciwkowystąpieniom, które chciałyby to zagadnienie utopić w demagogicznych frazesach
1 propagandowym krzyku. Jest to zagadnienie, które wymaga traktowania go metodą naukową na najwyższym poziomie. Właśnie taką metodą i na takim poziomie, jak to uczynił Koneczny, zostawiając nam swe znakomite dzieło w swej pośmiertnej spuściźnie.
Łączą wyrazy prawdziwego poważania, Jędrzej Giertych 27 września 1975 175, Carlingford Road, London N15 SET, England.
Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim
Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwą historię swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą(...)
JUDEOPOLONIA
Termin "Judeopolonia" wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski. Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden). W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok l ,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności. Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów -również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier. Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach.
ODRODZENIE IZRAELA
Emancypacja Żydów, jaka nastąpiła w Europie w XIX wieku rozbudziła wśród nich nowe idee polityczne, pośród których jedną z najważniejszych był niewątpliwie syjonizm. Głosił on, iż Żydzi w diasporze są narodem jak inne, a nie tylko wspólnotą wyznaniową. Podobną tezę głosiły też i inne ugrupowania, ale syjoniści widzieli rozwiązanie tzw. kwestii żydowskiej poprzez utworzenie własnego państwa - "żydowskiej siedziby narodowej" w Palestynie. W tym celu zalecali masową emigrację do tej ziemi -aliję, ze wszystkich krajów diaspory. Uważali też, iż taka działalność zahamuje procesy asymilacyjne mniejszości żydowskiej w poszczególnych krajach(...)
Jednak idee Herzla wywoływały wśród Żydów więcej sprzeciwów niż pochwał, we Wschodniej Europie wśród ortodoksów i socjalistów, w Zachodniej zaś wśród zwolenników oświecenia i asymilacji. Od roku 1897 poczynając odbyło się kilka spotkań zwolenników syjonizmu w Bazylei i Londynie, zwanych kongresami, w toku których wypracowywano metody realizacji tej idei. Niezależnie jednak od traktowania przez wielu Żydów propozycji Herzla jako utopii, miały one wielki wpływ na kształtowanie się nowej mentalności żydowskiej. W całej Europie niemal wytworzył się prąd narodowy i Żydzi zaczęli traktować siebie jako jeden naród, rozdzielony tylko diasporą. Szybko też idea ta znalazła poparcie wśród żydowskich publicystów, polityków i działaczy społecznych i tylko nieliczni odnosili się do niej sceptycznie.
DWIE KONCEPCJE PAŃSTWOWOŚCI ŻYDOWSKIEJ
(...) W związku z powyższym pojawiło się natychmiast kilka pomysłów nowej "siedziby narodowej"- w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Południowej... Były to jednak projekty tak utopijne, że je szybko zarzucono. I tu pojawił się kolejny teoretyk państwowości żydowskiej - Izrael Zangwill. Zgłosił on projekt, aby:
"Budować Jerozolimę w każdym poszczególnym kraju, również jak w Palestynie; oto jest misja Żydów" (S. Laudynowa, "Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość", t. I - s. 169, t. II - s. 37,67,68).
W wyniku tego roszczenia żydowskie do utworzenia państwa na ziemiach zamieszkanych przez Arabów poszerzone zostały o tworzenie autonomicznych tworów państwowych w krajach diaspory. Trzeba przy tym zaznaczyć, że dotyczyło to przeważnie państw, w których żydowska świadomość narodowa rozwijała się najszybciej, a więc w Europie Środkowo-Wschodniej. Najsilniej rozwinęły się te idee wśród Żydów na ziemiach polskich, czyli tam, gdzie najmocniej objawiały się wśród gojów poczucie narodowe i patriotyzm.
Tak więc ruch syjonistyczny podzielił się na dwie grupy: syjonistów ścisłych, czyli tych, którzy uważali, iż siedzibą narodową winna być Palestyna, i terytorialistów, dążących do stworzenia państewek żydowskich w krajach diaspory. Gdy na jednym z kongresów większość syjonistów pod kierownictwem Maxa Nordaua opowiedziała się za Palestyną, terytorialiści pod przewodnictwem Izraela Zangwilla założyli Jüdische Territorial Organisation - ITO (por. M. Phillippson, "Neueste Geschichte des jüdischen Volkes"). W duchu tym działał także historyk i teoretyk państwowości żydowskiej - Szymon Dubnow, który rozwinął teorię "fołkizmu", zwanego także "autonomizmem".
Opierając się na naukach politycznych Otto Bauera i Karola Rennera o prawach mniejszości narodowych do autonomii narodowo-kulturalnej w Monarchii Habsburskiej, postawił tezę, iż naród żydowski jest "faktem konkretnym i autochtonicznym" w diasporze, opierającym się na specyficznym sposobie społeczno-ekonomicznego bytowania i odrębności wyznaniowo-kulturalnej. Nie powinni więc Żydzi szukać swej przyszłości w złudnej wierze powstania państwa żydowskiego w Palestynie. Przyszłość Żydów leży w krajach ich dotychczasowego zamieszkania, gdzie trzeba walczyć o pełne i faktyczne równouprawnienie obywatelskie oraz o prawo do autonomii narodowo-kulturalnej i personalnej. Antysyjonistyczny "fołkizm" był nie mniej niż syjonizm konsekwentnym przeciwnikiem wszelkich teorii i praktyk asymilacji Żydów, twierdząc, że członkiem danego narodu trzeba się urodzić, bo "przyjść doń nie można" (por. J. Orlicki, "Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949", s. 27)
SYTUACJA NA ZIEMIACH POLSKICH
W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich pod zaborami zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej. Żydzi stanowili:
w zaborze pruskim około 2%, w zaborze austriackim -11,l %, na Wileńszczyźnie - 12,8% a w Królestwie Polskim 14,5% ogółu mieszkańców. Była to ludność zamieszkująca przeważnie miasta i miasteczka, chroniona przez prawo i mająca zapewniony samorząd w swoich kabałach (gminach), ale izolowana lub izolująca się od reszty społeczeństwa. Żydzi opanowali handel, trudnili się rzemiosłem, chałupnictwem oraz zajmowali się najbardziej nieproduktywnymi procederami, jak pośrednictwo, lichwa i wyszynk. Stosowano wobec nich ograniczenia dotyczące m.in. nabywania własności ziemskiej i dzierżawy dóbr narodowych. Car rosyjski Mikołaj I powołał Żydów do służby wojskowej i starał się o usunięcie ich odrębności. Szykanowanie jednak za noszenie pejsów, bród, jarmułek i długich ubiorów, tzw. chałatów, dawało tylko biurokracji carskiej okazję do zdzierania z Żydów potężnych haraczów.
Za równouprawnieniem Żydów i ich asymilacją opowiadało się w Królestwie liberalne ziemiaństwo i wszystkie ugrupowania demokratyczne. Wśród samych Żydów istniał już w tym czasie kierunek asymilatorski i patriotycznie polski. Wielka burżuazja żydowska, oświecona i liberalna, stała się nie tylko siłą ekonomiczną, ale również intelektualną. Główny jej przedstawiciel, Leopold Kronnenberg, odegrał wielką rolę w wydarzeniach lat 1861 -1864, choć mocno kontrowersyjną. Obok Kronnenberga dużą rolę w procesie asymilacji mieli: Matias Rosen, bracia Epsteinowie, rabin Beer Meisels, Henryk Wohl i wielu innych.
Żydzi włączyli się czynnie do manifestacji patriotycznych lat 1861 -1863 oraz uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, pełniąc odpowiedzialne funkcje (np. Kronnenberg - Dyrekcja Białych, Wohl - minister skarbu Rządu Narodowego). Nie wszędzie jednak tak było. Na Litwie "rewolucyjne dążenia Polaków budziły wstręt wśród Żydów" -jak stwierdził ówcześnie żyjący historyk i jednocześnie rabin, J. Stejnberg - "w Królestwie Żydzi byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi" (D. Fajnhauz, "Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1863"). Ten sam autor przytacza w swej pracy, co następuje:
"Znaczna jednak część burżuazji żydowskiej była prorosyjska, niektórzy zaś jej przedstawiciele wręcz współpracowali z władzami carskimi przeciw powstaniu (...). Z władzami carskimi współpracowało wielu członków zarządów gmin żydowskich, którzy z racji zajmowanego stanowiska byli administracyjnie i politycznie związani z aparatem państwowym. Po stronie caratu stała też ugodowo nastawiona hierarchia rabinacka, której wodzem duchowym był wileński rabin rządowy Stejnberg, zaufany Murawiowa, z którym ten ostatni porozumiewał siew sprawach walki z powstaniem" (...).
Idea, że Żydzi są pełnoprawnymi współgospodarzami Polski, jest nadal aktualna. Nie przypadkiem wynikły kontrowersje przy ustalaniu napisu na pomniku poświęconym tragedii Żydów w Jedwabnem, gdy pojawiło się tam stwierdzenie, że zamordowani byli "współgospodarzami" tej ziemi. I nie przypadkiem to określenie zostało tam wprowadzone.
(...)
PODSUMOWANIE
Próba "przywalenia Polski kamieniem grobowym" -jak określił to prof. J. R. Nowak - przez stworzenie na ziemiach polskich sztucznego tworu przy pomocy Niemców, zwanego Judeopolonią, zakończyła się fiaskiem. Jednak w walce o niedopuszczenie do realizacji tych planów Polska poniosła duże straty i stała się przedmiotem manipulacji na arenie międzynarodowej. Wrogowie nie potrafili docenić narodowych dążeń Polaków i wydawało się im, że nieograniczone pieniądze i wsparcie potężnego mocarstwa mogą być silniejsze nad wolę narodu do odrodzenia własnej Ojczyzny.
Z obłędnych planów jednaknie zrezygnowano. Nie udało się stworzyć dywersyjnego tworu państwowego przy pomocy Niemców, więc już od roku 1919 zaczęto planować zniewolenie Polski przy pomocy bolszewików, co zaowocowało w 1944 r. stworzeniem tzw. Polski Ludowej, w której mordy elementu niepodległościowego, znieważanie godności narodu i walka z polskimi tradycjami miały doprowadzić do wynarodowienia i stalinizacji "mas polskich". Okaleczony naród, chociaż poniósł ogromne straty, zdołał jednak zachować w sobie tyle żywotności, aby walczyć o to, "żeby Polska, były Polską".
Trzecia próba zniewolenia i zniszczenia Polski narodowej została podjęta od roku 1989, gdy pod pretekstem transformacji zaczęto jawnie propagować likwidację państw narodowych (nie wszystkich!!!) i stworzenie globalistycznego kibucu, składającego się z kosmopolitycznych euroregionów, sterowanych przez międzynarodowy kapitał. Miejmy nadzieję, że i tym razem Polakom nie zabraknie siły i chęci aby walczyć o zachowanie wartości, o które walczyli i za które ginęli nasi Ojcowie.
- Nie ma żadnych powodów, bym miał stawać w przyszłości przed Trybunałem Stanu - mówi prezydent Aleksander Kwaśniewski w pożegnalnym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Aleksander Kwaśniewski
(c) RAFAŁ GUZ
- Mam czyste sumienie. Uważam, że z punktu widzenia wizerunku Polski, oskarżanie prezydenta przed Trybunałem Stanu musi być bardzo przemyślane. To nie mogą być polityczne igrzyska. I tak stanę przed trybunałem, ale innym - moralnym - deklaruje.
Zdaniem ustępującego prezydenta jego sumienie najbardziej obciąża decyzja o wysłaniu wojsk do Iraku. Przyznaje, że gdyby w 2003 r. miał dzisiejszą wiedzę w sprawie irackiej broni masowego rażenia, być może podjąłby inną decyzję. Przypuszcza, iż także Amerykanie nie zdecydowaliby się tak łatwo na interwencję.
komunizm musi być osądzony przez Międzynarodowy Trybunał taki sam jak Norymberga. Polska i Europa mają prawo do poznania prawdy o swojej przeszłości. Komunistyczni złoczyńcy i kaci muszą być nazwani po nazwisku, a czyny ich muszą być osądzone jak przestępstwa zbrodniarzy hitlerowskich, jako zbrodnie przeciwko ludzkości - Stefan KOSIEWSKI
o paru takich agentach tajnych służb i członkach ZMS-u, co ukradli Polskę
Zebrane przez Teresę Bochwic informacje z kolejnych lat pozwalają krok po kroku śledzić rozwój kapitalizmu politycznego, umożliwiającego komunie zamienić władzę na kapitał i wspomaganego dyskretnie przez ustawy, instrukcje, praktyki jeszcze w czasie trwania komunizmu. Powtarzające się w różnych sytuacjach konfiguracje tych samych nazwisk pozwalają prześledzić karierę tzw. generacji 84 (czyli osób ze służb i organizacji młodzieżowych, przygotowanych do objęcia stanowisk jeszcze przed Okrągłym Stołem, co miało umożliwić zachowanie wpływów mimo formalnego oddania władzy). Dziś, bogatsi o wiedzę z Listy Wildsteina, możemy w tych konfiguracjach dostrzec formowanie się realnej „partii władzy” w postkomunizmie, przenikające zarówno lewą, jak i prawą stronę. (…) Jadwiga Staniszkis (fragm. Wprowadzenia) http://www.poczytaj.pl/?sesja=&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=21906
Teresa Bochwic – działaczka opozycji politycznej w PRL,
świadek i uczestnik wydarzeń Marca 1968 na Wydziale Filozofii UW,
a także ruchu oświatowego w „Solidarności” 1980-1981,
redaktor solidarnościowego pisma dla nauczycieli „Rozmowy”.
W stanie wojennym należała do organizacji podziemnej oświaty – Komitetu Oporu Społecznego KOS i do OKNO (Oświata – Kultura – Nauka); w kampanii wyborczej „Solidarności” w czerwcu 1989 była reporterką Radia Solidarni. Dziennikarka „Tygodnika Solidarność”, „Nowego Świata”, a także Polskiego Radia. Pracowała w kancelarii prezydenta L. Wałęsy i premiera J. Buzka. Obecnie jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzana im. Leona Koźmińskiego. Opublikowała m.in.: Walka „Solidarności” o społeczny kształt oświaty w Polsce (1987), Narodziny i działalność „Solidarności” oświaty i wychowania 1980-1989 (2000), O moją Polskę (2003) – wspomnienia swojej matki.
Pan Stefan Kosiewski, Pragne podziekować za przesyłane mi arcyciekawe wiadomosci, ktore pomagają orientowac sie, co wokół nas sie dzieje. Przy okazji chciałbym zainteresowac Pana sprawą następującą: ostatnio ukazało się na polskim rynku księgarskim trzecie juz wydanie mojej ksiązki pt. "Dwaj jeźdźcy Apokalipsy. Stalin i Hitler: biografia porównawcza". Obok elementow biograficznych podejmuje w mojej książce próbe porównania bolszewizmu i nazizmu. Zdaniem polskich recenzentów ksiązka moja co najmniej nie ustepuje wartością 2-tomowej pracy Alana Bullocka "Hitler and Stalin. Parallel Lives", a poza tym jest pisana z innej niz brytyjska perspektywy. Czy zechciałby Pan dopomóc mi w znalezieniu niemieckiego edytora dla moich jeźdźców? Osmielam sie sądzić, że temat mojej ksiązki mogłby znaleźć sie w zasiegu zainteresowań frankfurckiego Polnisches Kulturzentrum. Będę wdzięczny za sygnał w tej sprawie. Serdecznie Pana pozdrawiam, z szacunkiem Lech Z. Niekrasz
"The Autor makes use of opinions of historians, depicts a vivid and suggestive picture which draws the reader into narration, The compact structure is another value of the book. The autor`s conclusions are in line with those of Bullock`s but one can say with certainty that Niekrasz`s book is far easie to read" (Myśl Polska/ Polish Thought)
" Both books, i.e. Bullock*s and Niekrasz*s do force us to ponder. I would like to add, however, that Niekrasz*s book is vividly written, having been rather a historic journalism than historiography, and provides us with more rich material than Alan Bullock*s two wolumes". (Więź/ Link)
"Niekrasz*s book is a detailed analysis of biographical facts. Some of them are still known and some not yet known thought sensational and that*s why biographers used to prefer to pass over them in silence". (Tygodnik Solidarność/ SOLIDARITY WEEKLY)
"Niekrasz`s book is not strictly a historical work. Written with a journalistic vigor and personal tone, it is a thrilling mater. Such are aspecially parts of the book dealing with Stalin´s biograpy which still remains full of mysterier"
(POLISH GAZETTE, Gazeta Polska)
"The double-biography presented draws the reader´s attention throught the wealth of plots, fluent narration and suggestive presentation of them; it creates the colorful vision of events, situations, scenery and atmosphere; it convicingly proves the author´s basic assumption, that there is a close kinship of totalitarian dictators in areas of psychology, ideology, politics, intellectualism and repression"
(RES HUMANA)
Third edition (2003)
"Stalin and Hitler - *Two Horses of the Apocalypse* are heroes of the Lech Niekrasz*s comparative biography. As opposed to classical Bullock*s *Parallel Lives* it is practically one biography of two persons which are continually confronted in the course of thir careers (...) One can say they had supplemented each other having been for themselves something of causative element: without Communist bogey Hitler couldn*t dominate Germany and without the conqueror*s glory of the Führer and Soviet tanks on the Elbe River Stalin couldn*t build his empire. A closer approach to biographies of both demons allows us to state that their similarity has been simply striking. One even can elaborate the set of conditions necessary to raise a super-tyrant (...) In the light of a comparative biograph Hitler seems to be a little better than Stalin but, one cannot forget that it is only a comparison betwen pestilence and cholera" (Marcin Wolski, the writer in POLISH GAZETTE, Gazeta Polska)
"It is a comparative study in characters, minds and experiences of life. I must confess that I started to read it without much enthusiasm, as I had read several biographies both of Stalin and Hitler. I had read books presenting them in hagiographic, critical and importial way. Having read a lot can one yet learn anything more about those two monsters? It turns out that it is quite possible. Having in mind searching for similarities in the biographies of his negative heroes, Niekrasz managed to gateher in his book a lot of points of interest which, at latest to me, have been unknown so far but extremely interesting (...) Besides all that Niekrasz*s book aroused my interest because of fact that having been a participiant and observer of the German *Historikenstreit*, i.e. of the dispute on whether one cancompare the fascism with the communism and Nazi annihilation camps with the Soviet gulags. I snarled many a time having heard that Stalinist genocide has been better than Hitlerian one, and that generally speaking the communism is somewhat better evil (...), Niekrasz*s book does finaly arbitrate the whole dispute. The horror of communism has been repulsive and hideous as its mirror reflection and ghastiness of Nazism".
(Maciej Rybiński, commentator in RZECZPOSPOLITA, the leding Polish daily)
"How was it possible that such undereducated mediocrities as Adolf Hitler, the son of a customs officer, and Josif Stalin, the child of a drunk shoemaker, could come to power and then murder 100.000.000 people?
Lech Z. Niekrasz not only answers that question in a very interesting way and having recorse to untold stories, but also tries by step to draw a comparison between both of these criminals (...).
The author is not a historian but a journalist and reporter and that´s why he can indulge in provoking. Questions he puts sink deep into the mind. He ponders, for instance, on what would have happened had the professors of the Academy of Vienna decided to admit the young Hitler to the Academy: "There would be one second-rate painter more and one of two greatest history´s genocides less"
(Tomasz Barański, reviewer in SUPER EXPRESS, the leading after-noon paper)
"Regardless of wealth of historical and factual details, sometimes spicy and horrifying, taken out from the life of Stalin and Hitler this book first of all displays psychical, ideological and political kniship of both tyrants"
(INTERNET presentation)
----- Original Message ----- From: Coco Conn To: SOWA Sent: Wednesday, December 07, 2005 3:52 AMSubject: RE: spamcop is ignorance, idiotic and anti-Semit
Die Oder hat über Jahrhunderte die Völker eher geteilt als verbunden: Vor 1000 Jahren bildete sie die Grenze zwischen Deutschen und Polen, im Mittelalter gehörte sie zu Schlesien, Böhmen, Österreich, Brandenburg, Pommern und Schweden. Auch seit sie von den Preußen begradigt und als Wasserstraße ausgebaut wurde, lag die Oder an der Peripherie der Mächte. 1945 wurde sie sogar zum Symbol einer Grenze schlechthin.
Dieses Buch ist beides, eine Kulturgeschichte dieses europäisches Flusses wie auch eine Flussreise von der Quelle bis zur Ostsee.
---- Original Message ----- From: "Uwe Rada" <rada@taz.de>Sent: Sunday, November 20, 2005 5:05 PMSubject: Die Oder / Odra
Sehr geehrte Damen und Herren,
liebe Kolleginnen, ich freue mich darauf hinweisen zu können, dass mein neues Buch "Die Oder. Lebenslauf eines Flusses" erschienen ist. mehr dazu auf meiner Website Mit freundlichen Grüssen, Uwe Rada
Szanowni Panstwo,
ciesze sie, Panstwa zawiadamiac o nowej publikacji pt. "Odra. Zyciorys rzeki". Wiecej o ksiazce pod moja strona internetowa. Niestety ksiazka na razie tylko wydana w jezyku niemieckim Serdecznie pozdrawiam, Uwe Rada
która zobowiązuje ją do wydania Międzynarodowemu Sądowi w Deen Haag:
Aleksandra Kwaśniewskiego,
Leszka Millera,
Włodzimierza Cimoszewicza i
Jerzego Szmajdzińskiego
po 1.07.2009 r.
Rząd RFN odpowiedział 27.03.2002 r. na zapytanie Prezesa Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem, że ww. osoby mogą być po 01.07.2009 r. postawione w stan oskarżenia za udział w zbrodni agresji na Irak.
Kandydaci na posłów do Sejmu RP muszą odpowiedzieć w nadchodzącej kampanii wyborczej narodowi polskiemu m.in. na zasadnicze pytanie,
czy wystąpią z oskarżeniem przeciwko autorom zbrodni,
czy też będą chcieli wypierać się i tłumaczyć się swoim dzieciom, że o niczym nie mieli zielonego pojęcia, tak jak tłumaczyli i wypierali się członkowie rządów tzw. demokratycznych państw Zachodu i Sowieci z zakłamania oświęcimskiego. Zachodni i wschodni uczestnicy koalicji antyhitlerowskiej, którzy ani razu nie zbombardowli ani jednego pociągu z tych, które przez całe lata woziły miliony żydów z całej Europy do jednego miejsca zagłady – krematoriów Auschwitz.
Das Bundesverwaltungsgericht hat einem Bundeswehr-Major das Recht zugesprochen, im Zusammenhang mit dem Irak-Krieg einen Befehl zu verweigern. Auch einem Berufssoldaten stehe das Grundrecht auf Gewissensfreiheit zu, teilte das Gericht am Mittwoch mit (...)